Chyba to ten wiek, bo boli coraz więcej.
Niedawno świętowaliśmy, jak co roku, światowy dzień piwa i piwowara. Z tej okazji szanowny pan minister rolnictwa, niejaki Telus (na szczęście nie stelus) chcąc zaimponować (nie wiem komu) powiedział: "Ludzie szukają piwa lokalnego, (...), że nie te wielkie koncerny, które zarabiają albo dolewają alkoholu, spirytusu do piwa".
Podobnie jak jego partyjni koledzy potwierdził umiejętność umysłowego zatrzymania w czasie.
Brawo...
Tego samego dnia, w Ustroniu, "mieszkańców" odwiedził lider opozycji Tusk. Nie mówił nic o piwie, ale i o niczym, co byłoby ważne dla naszej małej ojczyzny. Ba, "Tusteloków" było jak na lekarstwo. Ani nas, ani o nas.
Szkoda.
Jesienią wybory do rządu. Patrząc na nasze polityczne otoczenie odpowiedź jest tylko jedna:
Partia Głos Stela czyli realizm magiczny w pełni. O co walczymy?
o:
- przywrócenie Cieszynowi marki Brackiego
- uznanie koloru zielonego (Zielony nasz ulubiony)
- utworzenie Brackiego Państwa Cieszyńskiego.
Do tego czasu już nie będziemy musieli wybierać pomiędzy Noszakiem a "no name" pilsnerem cieszyńskim, bo tego pierwszego zabraknie. Złudne pozbawienie nas możliwości wyboru odbije się Browarowi jeszcze czkawką.
Nie napijemy się również na Jesieni Piwnej, bo jej nie będzie. Tutaj otwiera się pole do POPISu i piwna kampania wrześniowa (PKW).
A co to?
Słuchajcie głosu, a usłyszycie.
Abyśmy 🍻