Mija trzeci tydzień od premiery nowego Noszaka.
I co?
Na razie ciężko powiedzieć, ale po emocjach związanych z rozmachem
promocji – samolot, lasery i inne banery, euforia opada i na powierzchnię
przedostają się pierwsze prawdziwe oceny piwa.
I co?
Na razie jest bardzo dobrze.
Wiadomo, o gustach się nie rozmawia i jednym będzie smakować
nowy Noszak innym nie. Nie to jest jednak najistotniejsze. Bardzo ważną sprawą
dla Browaru Zamkowego, ale i dla nas, było pytanie, czy Noszak się przyjmie jako
następca Brackiego, czy też pozostanie tam, gdzie był od dwóch lat- na ławce
rezerwowej.
Nasze zdanie na temat mogliście już poznać TUTAJ, natomiast
w najbliższym czasie będziemy sprawdzać, co się dzieje i o czym się mówi w zaciszu
kantyn cieszyńskich i regionalnych.
Faktem jest, że Głos Brackiego niejako namaścił Noszaka na
swojego następcę, o czym przekonaliśmy się na własne uszy i oczy podczas nieoczekiwanego
spotkania w odległych zielonych krainach Bieszczadów.
Z początku niemalże niemożliwe do dostania- falstart
marketingowy, obecnie obecne na półkach sklepowych większości sklepów w regionie.
Co cieszy, piwo ma świetną cenę, która umożliwi dotarcie do szerszej grupy
lokalnych konsumentów.
Całość odczuć potęgowana jest dodatkowo zbieżnymi historiami, takimi jak co najmniej dziwny artykuł w gazecie wyborowej o zakończeniu produkcji piwa Brackie.
Chyba się komuś sufit na łeb spadł i dopiero teraz się ocknął. Brackie zniknęło z półek sklepowych pod koniec 2018, a ostatnia warka (warka piwa, nie piwo Warka) była wyprodukowana pod koniec grudnia 2020.
Skąd więc artykuł?
Kontrwywiad
Głosu Stela jednoznacznie wskazuje Żywca, który sieje dezinformacje w celu
promocji swojego gówna. Nie dajmy się zwieść- obecne na rynku brackie, to nie Brackie!
Na szczęście sprawę szybko wyjaśnił rumuńska gwiazda piłki nożnej
Romaldo.
Abyśmy!